- Ten koń to dosłownie ogień - spojrzałem na nią.
Pokiwała głową, nie spuszczając wzroku z Windy'ego. Westchnąłem cicho, po czym także wpatrywałem się w żywiołowego ogiera. Rżał co chwilę, biegając przy lini płotu, nie zważając na inne konie, stojące niedaleko niego. Lilly zaśmiała się.
- Popisuje się - skierowała wzrok na mnie.
Nie odpowiadając, objąłem ją ramieniem i pocałowałem lekko w policzek.
- Chciałbym cię gdzieś zaprosić. To szkolne żarcie, jest nie do zniesienia. Powiedz mi, kochanie, gdzie chciałabyś pójść?
Lilly?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz