Spojrzałam na chłopaka, po jego twarzy dobrze widziałam, że mówił szczerze. Zależy mu na mnie? No nie możliwe. Komuś na mnie zależy...
-Jeśli chcesz wiedzieć, tak - z każdym tak zaczynam i tak - za bardzo się narzucasz.-powiedziałam.
-Przepraszam.
-Nie ma za co.-powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko. Niech się chłopaczyna nie męczy, wiem, jak to jest być odrzuconą. Co nie znaczy, że dzięki memu doświadczeniu życiowemu staniemy się od razu największymi przyjaciółmi na świecie. Nie mam zaufania do ludzi, których dopiero co poznałam. Do tych lepiej mi znanych najczęściej też.-To raczej ja przepraszam. Powinnam być milsza.-powiedziałam. Martin uśmiechnął się lekko.
-Myślę, że pójdę z Tobą na bal. Ale raczej tylko, żeby się pokazać, bo do tańczenia się nie nadaję.-powiedziałam.
Martin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz