-To idziemy?-spytałam. Byłam trochę zniecierpliwiona, nigdy nie lubiłam czekać.
-Tak, tak. Poczekaj chwilę, to się ogarnę.-rzucił. Poczekałam i po chwili szliśmy już do stajni siodłać konie.
-Moglaś go osiodłać do tej pory.-zauważył Oskar.
-Tak, ale on nie lubi długo stać ubrany.-wyjaśniłam. Poszłam do siodlarni, przyniosłam sprzęt Króla i zaczęłam go ubierać. Gdy po chwili był gotowy poszłam do szafki po kask, czapsy oraz rękawiczki i uszykowałam się. Oskar też był już gotowy, więc wyprowadziliśmy konie przed stajnię i wsiedliśmy na nie.
-Gdzie jedziemy?-spytałam.-Masz jakiś pomysł?
Oskar?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz