Siedzieliśmy nad stawem, wiatr lekko wiał. Nastawie tworzyły się lekkie fale. Nie było aż tak zimno, by staw zamarzł... Popatrzyłem na At i powiedziałem:
-Nie lubisz ludzi...okey, nie będę się narzucał.
-Och, nie Viggo...tylko że ja nie jestem jakąś tam typową imprezową dziewczyną...żebyś się potem nie zawiódł- tu zażartowała.
-U boku takiej panienki ma być nudno? Coś nie wierze.
Przewróciła oczami i wyciągnęła aparat. Zrobiła parę zdjęć i zapytała:
-Przejedziemy się, może niech twój koń zapozna się z moim?
-Spoko
***
Po przejażdżce, kiedy At chciała już iść, zapytałem:
-Wpadniesz do mnie?
-No nie wiem...
Ale jednak kiedy pociągnąłem ją za rękę nie stawiała oporu.
Pokazałem jej mój dom, a potem swój pokój. Był zielony, z fototapetami lasu. Wisiały 2 plakaty- Jeden ze Star Wars drugi z Piratów z Karaibów. Kiedy byłem młodszy, uwielbiałem tego typu film. Dziewczyna wyszeptała:
-Ja też...i chyba nadal je lubie.
-Spoko, to chcesz któryś obejżeć?
-Obojętnie...którąś część możemy.
-Wiesz...mamy całą noc.
-Chyba oszalałeś!- zaczęła się śmiać i rzuciła we mnie poduszką.
W końcu włączyłem III część Star Warsów. Usiadłem na łóżku i zachęciłem Atenię, by również to zrobiła. Usiadła delikatnie. Przyciągałem ją do siebie i zapytałem:
-Boisz się mnie?
-Nie...
-To czemu uciekasz?
-Nie uciekam.
-Jasne.
-Jak słońce- uśmiechnęła się i mnie pocałowała.
<Atenio?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz