Kiedy dziewczyna wyszła, poczułam ulgę. Jakoś ją nie za bardzo polubiłam. Choć, ona znała moje imię, ciekawe skąd. No nie ważne.
Jednak, nie miałam już ochoty na trening, a Azja była rozleniwiona. Postanowiłam skoczyć sobie przez przeszkodę raz czy dwa i wracać do akademii. Kiedy już skończyłam trening, pojechałam do stajni by rozsiodłać konia. Kiedy już zaczynałam szczotkować Azję, pomyślałam nad tym nowych uczniem, o którym mówiła Alexandrie. Czyżby był to ten chłopak, który stał tu wcześniej? Jakieś 3-4 boksy dalej była tabliczka z napisem "Kobalt", tam chyba stał ten chłopak. Jednak, nie za bardzo mnie to zainteresowało. Po jeździe postanowiłam pójść na sale gimnastyczną, by trochę poćwiczyć. Na sali nikogo nie było. W prawym roku wisiał worek treningowy, postanowiłam od niego zacząć. Po jakiejś godzinie, kiedy byłam już dosyć zmęczona, do sali wszedł jakiś chłopak. Ten nowy. Chwile patrzył, po czym podszedł. Nic nie mówił, jednak nie podobało mi się, że tu stoi. Chyba to wyczuł, bo powiedział:
-Słabo Ci idzie. Nie masz mięśni. Kiepsko.
Nie zwróciłam na niego uwagi. Zignorowałam. Powiedział:
-Jak chcesz.
Chciał już odejść, kiedy się odezwałam:
-Znasz się na tym?
Odwrócił się, widziałam że się lekko uśmiechnął. Powiedział:
-Dosyć.
Znowu do mnie podszedł. Dotknął mojego brzucha i powiedział:
-Kiedy chcesz walczyć, te miejsce musi być napięte.
Potem wyszedł z sali. Nie za bardzo wiedziałam, co teraz zrobić. Nie mogłam wrócić do wykonywanej czynności. Ciekawe, jak on się nazywa...?
Jednak, nie miałam już ochoty na trening, a Azja była rozleniwiona. Postanowiłam skoczyć sobie przez przeszkodę raz czy dwa i wracać do akademii. Kiedy już skończyłam trening, pojechałam do stajni by rozsiodłać konia. Kiedy już zaczynałam szczotkować Azję, pomyślałam nad tym nowych uczniem, o którym mówiła Alexandrie. Czyżby był to ten chłopak, który stał tu wcześniej? Jakieś 3-4 boksy dalej była tabliczka z napisem "Kobalt", tam chyba stał ten chłopak. Jednak, nie za bardzo mnie to zainteresowało. Po jeździe postanowiłam pójść na sale gimnastyczną, by trochę poćwiczyć. Na sali nikogo nie było. W prawym roku wisiał worek treningowy, postanowiłam od niego zacząć. Po jakiejś godzinie, kiedy byłam już dosyć zmęczona, do sali wszedł jakiś chłopak. Ten nowy. Chwile patrzył, po czym podszedł. Nic nie mówił, jednak nie podobało mi się, że tu stoi. Chyba to wyczuł, bo powiedział:
-Słabo Ci idzie. Nie masz mięśni. Kiepsko.
Nie zwróciłam na niego uwagi. Zignorowałam. Powiedział:
-Jak chcesz.
Chciał już odejść, kiedy się odezwałam:
-Znasz się na tym?
Odwrócił się, widziałam że się lekko uśmiechnął. Powiedział:
-Dosyć.
Znowu do mnie podszedł. Dotknął mojego brzucha i powiedział:
-Kiedy chcesz walczyć, te miejsce musi być napięte.
Potem wyszedł z sali. Nie za bardzo wiedziałam, co teraz zrobić. Nie mogłam wrócić do wykonywanej czynności. Ciekawe, jak on się nazywa...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz