-Ja nauczyciel? Co ci strzeliło do głowy? - zapytałem nieco zdezorientowany.
-Z tego się śmiałam. - odpowiedziała najzwyczajniej w świecie.
-Czemu nauczyciel? - dopytywałem się. Zawahała się, czy mi odpowiedzieć.
-Tak o. - powiedziała już nieco mniej pewna siebie.
-Skądś to się musiało wziąć, gadajże, bo jestem niecierpliwym człowiekiem. - Ton mojego głos stał się niższy.
-To przez to twoje gadanie. O tym niebieskim niebie i duszy. Jak jakiś filozof, i pomyślałam, że mógłbyś być nauczycielem, ale wydało mi się to śmieszne. - spuściła wzrok na dół, wciąż się uśmiechając.
-No wiesz ty co. Nie lubię dzieci, więc nie mógłbym być nauczycielem. Głupie bachory...
-Niekoniecznie dzieci. Po prostu ludzi.
-A to już co innego, ale niestety, nie nadaję się. Nie miałbym wystarczająco dużo cierpliwości do tych pajaców.
Aleksa? xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz